Trzymaj język przed zębami

TRZYMAJ JĘZYK PRZED ZĘBAMI

wystawa indywidualna 
Galeria Shefter 
Kuratorka: Agnieszka Gołębiewska

Ponoć na początku było słowo. Jako idea, porządek i myśl. Potem ludzie zbudowali wieżę Babel i starożytne esperanto diabli wzięli, a świat pogrążył się w językowym chaosie. 
Podobno z kolei na początku był chaos. Z niego wyłoniła się plejada walczących ze sobą bóstw, tworząc świat, a potem ludzi. No i jesteśmy.

Monika Drożyńska czuwa na styku myśli i języka. A w zasadzie tworzy, siedząc z igłą w ręce. Hafciarka, artystka wizualna, aktywistka polskich kolei państwowych, haftująca zagłówki w Pendolino. Obserwatorka i czujna poławiaczka słów.

 

Bo język to fascynujące zjawisko. To poczucie bycia u siebie. Jest czymś oczywistym, gdy jest językiem ojczystym i w nim żyjemy, komunikujemy się i formujemy nasze myśli.
Może być jednak powodem naszego wykluczenia, gdy znamy go niedostatecznie dobrze i zagubimy się gdzieś w tłumaczeniu. To oznaczać może z kolei niemożność wyrażania siebie w pełni i zarazem bycia częścią społeczności. 

Pisząca te słowa ma za sobą kilkunastoletnie doświadczenie emigracji i całą masę historii na styku tych zabawnych i tych bolesnych. Dość powiedzieć, że mając przez ten czas komputer z inną klawiaturą, pisanie na polskiej oznaczało na nowo przyswojenie kombinacji do tworzenia polskich znaków. Zdawać by się mogło, tak banalna i prosta rzecz. Te polskie litery w moim nazwisku zawsze podkreślały moją inność. Bardzo je lubię. 

Monika Drożyńska pociągnie nas za język i nie pozwoli schować go za zębami. 
„Trzymaj język za zębami” mówi znane powiedzenie. Milcz, choć wiesz. Wiem, ale nie powiem. Bo mowa jest srebrem, ale to milczenie jest złotem.
„Jest to cnota nad cnotami, trzymać język za zębami” – to słowa zaczerpnięte z dydaktycznej sztuki Władysławy Izdebskiej z 1824 roku:
„Jest to cnota nad cnotami,
Trzymać język za zębami;
Co nie ma się co mówić, trzeba cicho siedzieć
Lepiej, rybeńko, milczeć niż głupstwo powiedzieć”.

„A dla mnie to zabieranie głosu jest cnotą” – mówi Monika Drożyńska, a jakże, haftując w tym momencie jedną ze swoich prac. Stąd prace Moniki to m.in. transparenty na demonstracjach strajku kobiet. 
Posiadanie głosu to nadal przywilej, choć powinno być jednym z podstawowych obywatelskich praw.

W pracy „Moon” zapowiadającej wystawę, emblematycznie ujęta dłoń ściska długi i poskręcany język, wyłaniający się z ust.
Język, niczym osadzony na długiej, krętej łodydze kwiat, zaciskany przez dłoń, jest „zawiązywany”. Obok dwa wilki wyją do księżyca, utworzonego z kombinacji liter budujących skojarzenie ze słowem „woman”, tak aby nie pojawiło się w nich słowo „man”. Bo to kobietom zawiązywało się zazwyczaj język i próbuje się to czynić nadal. 
Niesławne cnoty niewieście to w opinii niektórych nadal pokora i przemilczanie.

Dzisiaj Polska staje się nową ojczyzną dla tysięcy osób z Ukrainy. 
Monika Drożyńska tworzy międzyjęzykowe pomosty. Jedna z prac artystki stworzy namiot, rodzaj schronienia. Bądźmy dla siebie dobre i dobrzy. Nie kruszmy kopii o pomylone końcówki w dopełniaczu. Dla wszystkich jest miejsce.