Oddzielone

Wiktorię spopularyzował Winston Churchil jako gest wiary wygrania II Wojny światowej. Pod koniec lat 60-tych był używany przez hipisów protestujących przeciwko wojnie w Wietnamie. Z lat 80-tych kojarzymy go z Solidarnością. To znak kojarzony z przełomowymi momentami historii, jako niosący nadzieję.

Zakończenie II Wojny Światowej, było początkiem podziału Europy na wschodnią i zachodnią. Początkiem kolejnego totalitaryzmu. Przełom solidarnościowy w Polsce przyniósł prywatyzację i dziki kapitalizm. W Wielkiej Brytanii przegłosowano Brexit, a w USA wybory prezydenckie wygrał Trump, równając politykę z biznesem. Putin rozpoczął aneksje Krymu. Pandemia koronawirus podzieliła świat na online i realny, który zaczął zagrażać zdrowiu i życiu. Katastrofa klimatyczna stała się nieunikniona.


Dotychczas znany symbol Wiktorii w obliczu tych wydarzeń, stał się naiwny. 
Ład jest możliwy przez wykluczenie innych możliwości. W polityce przestano udawać, że chaos jest pożądany, by osiągnąć wyznaczane cele. Polaryzacja, dzielenie, stawianie jednych grup społecznych przeciwko drugim. Szczucie na siebie ludzi o innych poglądach. Używania grup mniejszościowych; etnicznych, rasowych, niebinarnych, mniejszości seksualnych do tworzenia mojszych systemów wartości. Izolacja, separacja, kwarantanna. 
Świat został podzielony i to się już nigdy nie zmieni. Dwa palce w znaku Wiktorii zostały rozdzielone. Opisują rzeczywistość taką, jaka ona jest. Trudna, sprzeczna, nie do zniesienia. Ale te dwa podzielone palce, dalej należą do gestu symbolizującego nadzieję.