Który Ariel lepszy?
Haft ręczny na tkaninie
2021
160 x 220 cm, fot. Mateusz Torbus
Ta praca jest poświęcona praniu w zachodnich proszkach. Piorę w chemii z Niemiec od lat, a gdy zaczęłam się uczyć języka ukraińskiego, dowiedziałam się od mojej nauczycielki, że w Ukrainie też istnieją sklepy z chemią z Niemiec, ale najważniejsze jest, że są tu także sklepy z chemią z Polski. Ta ostatnia informacja była dla mnie wielkim odkryciem, z którego wysnułam wniosek o tęsknocie za zachodem. Wiadomo, że chemia z Niemiec lepiej dopiera i atrakcyjniej pachnie. Moja nauczycielka przyniosła na lekcje ulotkę supermarketu w Ukrainie, w której na przykładzie proszku Ariel było zrobione porównanie ich wydajności. Oczywiście niemiecki wypadł najlepiej, później był polski, a na końcu ukraiński. Kiedy dokładnie przyjrzałam się logo Ariela, zauważyłam w nim gwiazdę Dawida, a Ariel w Starym Testamencie oznacza Jerozolimę. W moim hafcie niemiecki proszek do prania Ariel stał się Jerozolimą – ziemią obiecaną dla odzieży noszonej w krajach byłego bloku wschodniego.
Puryfikacja, będąca częścią liturgii kościelnej – czyszczeniem kielicha – jest procesem zbliżonym do prania w zachodnich proszkach. Z największym namaszczeniem odbywa się czyszczenie ręczników używanych w misterium puryfikacji. Podobnie jak z największym namaszczeniem piorę kiecki w chemii z Niemiec. West is the best.


